... oba kolokwia z matematyki zaliczone :D Generalnie zaliczenie pierwszego wydawało się graniczyć z cudem, bo dzień przed mój układ pokarmowy odmówił posłuszeństwa, ale jakoś przeżyłem 11-godzinną dawkę matematyki dyskretnej ;] W sumie gdyby nie głupie, żeby nie powiedzieć idiotyczne błędy na kolokwium (no bo jak można zapomnieć, że 1 MOD 7 = 1 ?) to wynik byłby pewnie o wiele lepszy, ale nie narzekam - aktualnie staram się oscylować pomiędzy dwoma stanami - zaliczone i niezaliczone - a to w jakim stylu, to już mniej ważne :D

W sumie miło by było zaliczyć jeszcze kolokwium z algorytmów, które pisałem w piątek, ale znając życie znowu przekombinowałem (Tak - tam są tak banalne zadania, że aż z wrażenia na własne życzenie je sobie komplikuję :P).

Ale najgorsze już za mną... poprawki z takich wynalazków jak Teoretyczne Podstawy Informatyki czy właśnie Algorytmy to raczej wymagają skupienia na poprawce niż uczenia się przed nią :P

Szczerze mówiąc nic nie zapowiadało, że dziś w czasie najdłuższego dnia na uczelni (od 8 do 18 _^_) może się coś ciekawego wydarzyć... Na pierwszym wykładzie prowadzący jest lekko wyczulony na wszelkie spóźnienia i przez pierwsze 5 minut wykładu to właściwie tylko delikatnie swoimi gestami sugerował spóźnionym, że mogli przyjść te 10 minut wcześniej. Ale tym lepszy był efekt, gdy około 10 minut po rozpoczęciu wykładu, na dźwięk otwieranych drzwi do auli, prowadzący obrócił się by zobaczyć kto się spóźnił i ujrzał... kogoś przebranego za św. Mikołaja :D

Nie ukrywam motyw przedni i przy okazji trochę rozbudził ludzi na auli :D Swoją drogą taki strój św. Mikołaja ma tą zaletę, że na dobrą sprawę nie widać czy przebrana osoba śpi czy nie (broda + okulary świetnie maskują twarz :D).

Propozycja na rok przyszły - zgadza się z nią wielu moich kolegów - przydałaby się jeszcze jakaś Śnieżynka :D