Przeglądając dziś onet trafiłem na artykuł mówiący o udarze oka. Sprawa o tyle nieciekawa, że można stracić wzrok (a właściwie jego połowę) w kilka godzin. Dodatkowo można wyczytać, że to schorzenie dotyka około 50 000 osób rocznie. Niby niewiele jak na ogólną ilość osób w populacji, ale ja swego czasu (oj dawno to było) miałem zapędy by zostać lekarzem (kręciła mnie neurochirurgia), ale ostatecznie jakoś ten zapał mi przeszedł. Niemniej jednak sporo czytałem o różnych chorobach, ich przyczynach, przebiegu i skutkach - jest ich od groma, a co rusz pojawiają się nowe.

Przerażający wydaje się w tym wszystkim fakt, że nie należy się pytać czy na coś zachorujemy, ale kiedy zapadniemy na jakąś chorobę lub takowa się ujawni (a tego typu chorób jest mnóstwo i z reguły są z gatunku tych najgroźniejszych). Dlaczego ? Bo wszystkich czynników chorobotwórczych nie da się uniknąć zwłaszcza, że w wielu wypadkach one sobie zaprzeczają. A nawet jak się znajdzie jakiś złoty środek, to wykończą nas czynniki zewnętrzne - stres w pracy (lub stres związany z lękiem przed chorobami ^^), życiowy partner, rodzinka, znajomi lub osobnicy, których nawet nie znamy, ale mający ochotę właśnie na nas się wyżyć. Można by się ukryć w buszu, ale ponoć od tego można zapaść na szereg chorób psychicznych związanych z brakiem kontaktu z innymi ludźmi.

W czasach w których nawet leki szkodzą (swoją drogą przeraża mnie ilość ludzi biorących środki znieczulające na zwykły ból głowy - ja osobiście tego typu środki zostawiam na ból głowy, który jest na granicy mojej wytrzymałości, a nie na lekki ból spowodowany pogodą itp. w końcu leki to nie dropsy, ale niektórzy o tym zapominają), trzeba według mnie mieć w poważaniu myśli o tym jakie choroby nam grożą, bo próby zapobiegania im mogą co najwyżej doprowadzić do nerwicy, gdy człowiek zda sobie sprawę z ilości zagrożeń dla swojego zdrowia. Statystycznie rzecz biorąc i tak nam jakaś choroba przypadnie prędzej czy później, pomimo naszych starań (przecież przykładowo na raka płuc chorują nie tylko palacze). A poza tym gdybyśmy chcieli się zbadać na obecność kilkudziesięciu najgroźniejszych chorób, to życia by nam nie starczyło na przyjemności (i pieniędzy też :P).

Dlatego właśnie niewiedza w tej kwestii to błogosławieństwo ;)

Wakacyjnie ;)

08 lipca, 2008

Zapomniałem wspomnieć, że jakimś cudem udało mi się uniknąć kampanii wrześniowej, zatem mam 3 miesiące "wakacji". W cudzysłowie, bo właściwie każdy dzień wygląda podobnie - wstać około 12 - dojść do siebie - pisanie skryptów do 20 - badminton - pisanie skryptów do 4-5 nad ranem - spać i tak w kółko ;) Oczywiście czasem zdarzy się coś co burzy ten zamknięty krąg, ale są to pojedyncze przypadki. Aktualnie przerzuciłem wszystkie siły w tworzeniu wpisów na dziudek.jogger.pl, ale pewnie w końcu zdarzy się coś, co nie będzie się nadawało na wpis techniczny i wtedy będę musiał znowu potworzyć nie-technicznie ;)

jakby ktoś chciał coś aktualniejszego to zapraszam na blipa ;) (swoją drogą nie ma to jak zapraszać z minibloga na mikrobloga ;D)

Pomeczowo i nie tylko...

09 czerwca, 2008

Nie ukrywam - liczyłem, że dziś i Kubica i piłkarze pokażą, że można wygrywać - Kubica wypadł perfekcyjnie, a co ciekawe zawsze dziś zadanie utrudniali mu Niemcy - najpierw Sebastian Vettel po wyjeździe z pierwszego pit-stopu, potem Nick Heidfeld i Timo Glock, ale koniec końców, Kubica pokazał klasę i wygrał zdecydowanie (czy tylko ja już miałem przed oczyma safety car po tym jak Alonso wykręcił piruet na torze ?). Musiałem w pewnym momencie korzystać z dwóch telewizorów, bo nie mogłem sobie odpuścić mazurka Dąbrowskiego w Montrealu ;) No a potem był mecz - wiadomo Polska-Niemcy samo w sobie ma jakiś motyw historyczny, niektórzy powiedzą, że to takie prymitywne i w ogóle, ale gdybyśmy wygrali... To by się działo ;) No i standardowo przegraliśmy. Apropos - Na ostatnich trzech wielkich piłkarskich imprezach, zawsze na inaugurację przegrywaliśmy 0:2 (kolejno z Koreą Płd., Ekwadorem i teraz z Niemcami), dodatkowo ciekawy układ wyników z wczoraj i dziś: http://blip.pl/s/2184516 mówi sam za siebie - widocznie tak miało być ;)

Czytaj dalej...

jeszcze żyję ;)

02 maja, 2008

Dawno tu nic nie pisałem, bo i nie było na to zbytnio czasu. Kwiecień zleciał mi strasznie szybko, bo i sporo pracy było. Zgłębiłem tajniki obsługi FAT12 via Asembler, na zajęciach z Podstaw Elektroniki i Miernictwa (PEiM) wreszcie miałem ćwiczenie w którym wiedziałem o co chodzi (bramki logiczne ^^), laborki z fizyki stały się lekkim zakończeniem tygodnia (już się zorientowaliśmy co w sprawku przejdzie, a co nie ^^), a na tenisie nadal nie wychodzi mi serwowanie :P

Pozostałe przedmioty jakoś przeżyłem :P Generalnie laborki z podstaw C++ nie są zbyt porywające zwłaszcza, że zadania są cały czas podobne jeżeli chodzi o budowę, tylko dochodzą różne dziwne metody rozwiązywania. Nie ukrywam, że szczególnie dobijający jest stale powtarzający się motyw pisania czegoś "bo tak ma być i koniec" - i przykładowo zamiast funkcji rekurencyjnej zajmującej dwie linijki, musiała się pojawić kobyła długości 9 linijek, bo prowadzący chcieli zobaczyć czy ja rzeczywiście konstrukcję instrukcji switch umiem ^^", no ale do tego się już przyzwyczaiłem i jakoś te uroki laborek znoszę ;)

Ogólnie póki co jakimś cudem zaliczyłem wszystkie kolokwia (znaczy wyników jednego jeszcze nie znam, ale mam cichą nadzieję zaliczyć), a ogólnie to nawet jeszcze chyba żadnej państwowej oceny (3) nie dostałem co w sumie przy moim dość olewającym podejściu do niektórych spraw związanych ze studiami jest dość niezwykłe :D

W maju z tego co mam w kalendarzyku studenta zanotowane, też będzie ciekawie - 9 maja wybieram się na turniej siatkówki. Oczywiście nie będziemy walczyć o najwyższe laury, chodzi po prostu o to by zaliczyć tzw. event sportowy, który jest warunkiem koniecznym do uzyskania zaliczenia z wf na drugim semestrze (pomysł idiotyczny, ale jak mus to mus), a nie uśmiecha mi się Bieg Rektora na dystansie 2.5km XD.

Poza tym czeka mnie standardowe zaliczanie programów w C++, Asemblerze i Perlu (lepsze to niż kombinacja BASH+AWK XD ), a chyba jedynym i przy okazji największym wyzwaniem będzie kolokwium z matematyki - niby pod koniec maja dopiero, ale ja już czuję, że powinienem zacząć się tej matmy uczyć (obiecuję sobie, że zacznę się jej uczyć od lutego XD).

No, a teraz wracam dalej do roboty - muszę przygotować beta wersję dość rozbudowanego komponentu dla Joomla! do końca tygodnia ;)

Mój ostatni nabytek

08 marca, 2008

Przez swoje ostatnie zajęcia nawet nie miałem czasu wspomnieć, że przeniosłem się na bardziej mobilną platformę - Sony VAIO NR21M/S.

Długo się zastanawiałem nad zakupem... Wersji było kilka - od Mac booka do 12.1" Fujitsu-Siemens... Ostatecznie zdecydowało pierwsze wrażenie - gdy zobaczyłem tego laptopa poczułem, że właśnie go chcę kupić ;D Może i większy od Fujitsu-Siemens, ale na pewno porządniej wykonany, a zresztą jeżeli chodzi o wygląd to spokojnie może konkurować z Mac bookiem - szczerze mówiąc za tą cenę to nic piękniejszego i tak bym nie znalazł, a wydawanie 1000 zł tylko po to by mieć na pokładzie Mac OS wydaje mi się po tygodniu używania mojego Sony po prostu idiotyzmem ;P (aż mi teraz żal tych niektórych napalonych miłośników jabłuszka ;) ).

Jeżeli chodzi o elementy składowe to jedyną wadą jest karta graficzna - Intel X3100. Pozostałe komponenty są dla mnie w sam raz, a czasami może nawet na wyrost (2GB RAM, 200GB HDD), ale w dłuższej perspektywie czasu pewnie i tak przestaną mi wystarczać.

Dużą zaletą tego laptopa jest jego bateria - spokojnie można na niej pracować 4h, a z tego co mi wiadomo przy dobrym ustawieniu opcji można dojść do 7 godzin w co jestem skłonny uwierzyć ;)

Jak już wspominałem bardzo przypadła mi do gustu obudowa - srebrna, z miłą w dotyku perforacją. Nie widać na niej śladów palców i generalnie prezentuje się bardzo ładnie :) Ogólnie widać, że nie jest to jakaś tandeta tylko porządnie wykonana obudowa.

Jako systemu używam Visty, ale o niej napiszę w kolejnym wpisie jak znajdę chwilkę czasu - przedwcześnie mnie za to nie linczujcie ;)

Nad detalami nie będę się tutaj rozwodził, ale jak ktoś będzie chciał kupić laptopa w cenie 3k zł to osobiście gorąco polecam ten model - w razie czego mogę opowiedzieć o szczegółach użytkowania ;)