Czytając Angorę na ostatniej stronie natrafiłem na informację o tym, że posłowie PO i PSL zamierzają wprowadzić podatek od bezdzietności. W skrócie: skończyłeś 40 lat i nie masz dzieci ? Zapłacisz podatek, bo prawdopodobnie w nosie masz los szybko rosnącego stada emerytów. Feministki mogą być dumne - podatek miałby objąć zarówno kobiety jak i mężczyzn.

Kiedyś za PRL mężczyznom udowadniano, że powinni się ożenić przed 30. rokiem życia a w razie niewywiązania się z tego obowiązku musieli płacić podatki. Teraz dla odmiany wprowadza się swoiste normy produkcyjne na dzieci (idę o zakład, że jak taki debilny przepis przejdzie to ktoś zaraz wymyśli, że z podatku są zwolnieni tylko posiadacze X dzieci, gdzie X to zadowalająca panujący rząd ilość potomstwa).

Czytaj dalej...

Prawa autorskie

27 sierpnia, 2008

Ten artykuł przypomniał mi o bardzo interesującej książce "Wolna kultura", którą czytałem w poprzednie wakacje. Co tu dużo mówić - prawa autorskie, patentowe etc. zwłaszcza w USA są chore. Przykłady ? Szukajcie we wspomnianej książce - czasami można się nieźle zdziwić, że trzeba w dzisiejszych czasach zwracać uwagę na takie błahostki.

Przeglądając dziś onet trafiłem na artykuł mówiący o udarze oka. Sprawa o tyle nieciekawa, że można stracić wzrok (a właściwie jego połowę) w kilka godzin. Dodatkowo można wyczytać, że to schorzenie dotyka około 50 000 osób rocznie. Niby niewiele jak na ogólną ilość osób w populacji, ale ja swego czasu (oj dawno to było) miałem zapędy by zostać lekarzem (kręciła mnie neurochirurgia), ale ostatecznie jakoś ten zapał mi przeszedł. Niemniej jednak sporo czytałem o różnych chorobach, ich przyczynach, przebiegu i skutkach - jest ich od groma, a co rusz pojawiają się nowe.

Przerażający wydaje się w tym wszystkim fakt, że nie należy się pytać czy na coś zachorujemy, ale kiedy zapadniemy na jakąś chorobę lub takowa się ujawni (a tego typu chorób jest mnóstwo i z reguły są z gatunku tych najgroźniejszych). Dlaczego ? Bo wszystkich czynników chorobotwórczych nie da się uniknąć zwłaszcza, że w wielu wypadkach one sobie zaprzeczają. A nawet jak się znajdzie jakiś złoty środek, to wykończą nas czynniki zewnętrzne - stres w pracy (lub stres związany z lękiem przed chorobami ^^), życiowy partner, rodzinka, znajomi lub osobnicy, których nawet nie znamy, ale mający ochotę właśnie na nas się wyżyć. Można by się ukryć w buszu, ale ponoć od tego można zapaść na szereg chorób psychicznych związanych z brakiem kontaktu z innymi ludźmi.

W czasach w których nawet leki szkodzą (swoją drogą przeraża mnie ilość ludzi biorących środki znieczulające na zwykły ból głowy - ja osobiście tego typu środki zostawiam na ból głowy, który jest na granicy mojej wytrzymałości, a nie na lekki ból spowodowany pogodą itp. w końcu leki to nie dropsy, ale niektórzy o tym zapominają), trzeba według mnie mieć w poważaniu myśli o tym jakie choroby nam grożą, bo próby zapobiegania im mogą co najwyżej doprowadzić do nerwicy, gdy człowiek zda sobie sprawę z ilości zagrożeń dla swojego zdrowia. Statystycznie rzecz biorąc i tak nam jakaś choroba przypadnie prędzej czy później, pomimo naszych starań (przecież przykładowo na raka płuc chorują nie tylko palacze). A poza tym gdybyśmy chcieli się zbadać na obecność kilkudziesięciu najgroźniejszych chorób, to życia by nam nie starczyło na przyjemności (i pieniędzy też :P).

Dlatego właśnie niewiedza w tej kwestii to błogosławieństwo ;)

Kumulacja a religia

29 lipca, 2008

Nie będzie tu żadnych wywodów o tym jak wydać te 35 milionów złotych na lokalną parafię i potrzebujących, choć na to mógłby wskazywać trochę tytuł.

Chciałbym się tylko podzielić pewnymi spostrzeżeniami a propos związków gier losowych z religią właśnie. Bo szczerze mówiąc skojarzenia same mi się nasuwają, gdy widzę jak ludzie w prawie każdym wieku lgną do kolektur zapłacić tak zwany "podatek od marzeń", "podatek od złudzeń" itd.

Czytaj dalej...

Przeczytałem i po raz kolejny zdałem sobie sprawę, że zmiana ustroju w naszym kraju to było takie wpadnięcie z deszczu pod rynnę. Kiedyś władza chciała wiedzieć o obywatelu wszystko, teraz nie dość, że powoli chcą tego samego to jeszcze po cichu dyrygują nam jak mamy wydawać nasze ciężko zarobione pieniądze...

Przyznam, że ta ogromna ilość świąt, która znajduje się standardowo w kalendarzu + okolicznościowe okazje takie jak komunie, chrzciny, urodziny, imieniny, rocznice działa mi od dawna na nerwy.

Czytaj dalej...