Na dobranoc...
02 grudnia, 2007
Niedawno obejrzałem poniższy film ("Zeitgeist") i wszystkim tym, którzy jeszcze nie obejrzeli, gorąco polecam obejrzeć:
Najlepiej zrobić to właśnie tak jak opisałem w tytule - "na dobranoc" by móc później spokojnie przemyśleć informacje jakie ze sobą niesie. Mnie ten film mocno poruszył, bo utwierdził wiele moich przekonań, do tej pory opartych na dość teoretycznych wywodach myślowych... Zresztą wszystko to przedstawię w dalszej części wpisu. Jeszcze mała uwaga na początek - wiem, że tematy poruszane w filmie i wpisie są dość drażliwe, ale prosiłbym (jeżeli ktoś będzie miał potrzebę skomentowania) o rzeczowe komentarze, a nie puste teksty na zasadzie - "Nie wierzę w to bo nie"...
Film został podzielony na 3 części i tak też podzielę swój wpis.
Religie
Pierwsza część filmu prezentuje nam informacje o tym skąd prawdopodobnie wywodzi się chrześcijaństwo. Domyślam się, że spora część katolików po przyrównaniu Jezusa do egipskiego boga słońca - Horusa pewnie wyłączy film uznając go za brutalny atak na ich wiarę - ale prezentowane informacje nie pozostawiają wielu złudzeń - Jezusa Chrystusa mogło w ogóle nie być, a samo chrześcijaństwo idealnie wpisuje się w schemat istniejący od tysięcy lat i oparty na astrologii. Jest to po prostu bajka tworzona dla naiwnych na której wielu się bogaci... (widzicie analogię w naszych czasach ?)
Mnie osobiście od wielu lat zastanawiało dlaczego to w co wierzę miałoby być jedyną prawdą. Dlaczego ktoś ma prawo mi mówić co jest dobre, a co złe i na tej podstawie może budować we mnie wieczne poczucie winy. Nie mówię, że nie wierzę w Boga, bo aż tak daleko się nie posunąłem - wierzę w Boga jako istotę wyższą, ale nie wierzę w to, że fakt jak prowadziłem aktualne życie ostatecznie zdecyduje o tym czy będę mógł żyć wiecznie, czy będę wiecznie potępiony (właściwie w drugą opcję zupełnie nie wierzę, a idealnie tłumaczy to pewnie fragment opisywanego filmu zakończony słowami "...przecież on Cię kocha")... Nie wspomnę o "obowiązku" coniedzielnego chodzenia do kościoła i jakichś obowiązkowych modlitwach. Dla mnie to był dziwny system, który zupełnie nie odzwierciedlał tego jaki człowiek jest naprawdę i jaką ma relację w stosunku do Boga. I w sumie cieszę się, że z nim (chorym systemem) zerwałem. W Kościele Katolickim są ludzie, którzy zasługują na szacunek, ale oni sami z reguły pojęli, że to co ta instytucja głosi jest dalekie od realiów życia codziennego...
11 września
Po obejrzeniu tej części filmu właściwie ciężko mi będzie uwierzyć, że ktoś kto ją widział jeszcze ma wątpliwości co do tego kto stoi za zamachami z 11 września. Oczywiście można mówić - tak jak koledzy na Wykopie - "photoshoped", "fake" - ale ja mogę to samo powiedzieć o tym co widzieliście w TV... Pozwolę sobie w zasadzie tej części nie rozwijać, bo film mówi na ten temat wystarczająco dużo. I w sumie polemika na ten temat jest bez sensu bo będziemy się włóczyć pomiędzy skrajnymi opcjami. Fakt, że ten drugi scenariusz (mówiący o tym, że 911 było wewnętrzną akcją USA) może się nie mieścić w głowie, ale skoro sam zamach ciężko było pojąć więc zdaję sobie sprawę, że teraz przyjąć do wiadomości alternatywny scenariusz jest równie ciężko...
New World Order
Trzecia część filmu to właściwie prolog do New World Order (Nowy Światowy Porządek), pokazuje nam jak wpływowe amerykańskie rody zapewniły sobie władzę i nieprzerwany strumień zysków choćby z powodu wojen, które po prostu mają trwać, bo oznaczają ogromne zyski. Nie będę się tu rozwodził nad tym kto jaki przekręt ma na swoim koncie, o wiele ważniejsze jest skupić się nad tym co nas czeka, a co już dzieje się na naszych oczach - choć po cichu. To jest właściwie najważniejsza część tego wpisu, bo ona najbardziej dotyczy nas i to wręcz namacalnie.
New World Order oznacza po prostu władzę globalnego rządu, który będzie miał pod sobą miliardy idiotów - idiotów zupełnie nieświadomych tego, że są wiecznie kontrolowani, nie mogących powiedzieć "NIE", bo ktoś na górze jednym kiwnięciem palca może ich wyłączyć ze społeczeństwa (wystarczy wyłączyć chip). To po prostu Matrix tylko bez potrzeby produkcji energii dla maszyn (produkujesz w zamian pieniążki dla tych na górze) - władza wie o Tobie wszystko, a Ty nie możesz uciec, a zresztą nawet nie przyjdzie Ci to do głowy, bo jesteś przecież nieświadomym niczego przygłupem dla którego szczytem marzeń jest możliwość zaimponowania znajomym dobrami materialnymi, względnie wieczna zabawa/imprezowanie...
Ktoś powie - "ale to problem USA". Skoro tak im spadł poziom edukacji, skoro to oni zafundowali sobie Unię Północno-Amerykańską i kombinują jakby tu ograniczyć swobody obywatelskie przez jakieś karty, chipy itd...
Problem tkwi w tym, że analogiczne rzeczy dzieją się u nas - wystarczy popatrzeć na poziom nauczania w naszych szkołach, który leci na łeb na szyję, zwłaszcza ostatnio. Jesteśmy w Unii Europejskiej, a nasi urzędnicy planują dla nas PESEL2. A ten PESEL2 ma bardzo niedaleko do kart identyfikacyjnych z USA - będzie zawierać mnóstwo informacji o nas. Zobaczmy ile pieniędzy leży już teraz wirtualnie w bankach. To jest sytuacja podobna do tej gdy dolar przestał być wymienialny na złoto...
Oczywiście to wszystko ma swoje zalety - wiele informacji o nas znajduje się na jednej karcie - kiedy chorowaliśmy, gdzie mamy konta bankowe, jaki mamy numer buta. Do sklepu idziemy z kartą kredytową, a nie z portfelem wypchanym pieniędzmi. A taki chip, to już w ogóle będzie wiedział wszystko i o portfelu szybko zapomnimy...
Tylko nagle okaże się, że babcia dając wnuczkowi gotówkę, będzie musiała od tego odprowadzić podatek, do pracy nie przyjmą Cię, bo masz nie taki poziom cukru we krwi jak sobie zażyczyli, partner dowie się gdzie ostatniej nocy chodziliśmy, a reklamy od razu dostosują się do naszych potrzeb by skuteczniej wyłudzać pieniądze. A obsługa tego całego systemu to pewnie nawet będzie wiedziała, kiedy masz orgazm, a kiedy jesteś zły na to, że ten system pozwala bezlitośnie egzekwować prawo... Bo do tego właśnie to ma służyć - do idealnej w swojej formie egzekucji prawa - ku uciesze tych, którzy ten system wymyślili...
Dlaczego ?
A to wszystko wynika z niepohamowanej chęci posiadania - władzy i majątku. Gdyby nie ona to prawdopodobnie nie istniałyby religie jako takie, bo komu opłacałoby się wymyślać niestworzone bajki skoro nic by z tego nie miał ? Nie byłoby wojen o ropę, o tereny, o pieniądze. Nie byłoby ludzi, którzy szufladkują Cię ze względu na to czy jesteś homo/hetero, bogaty/biedny, piękny/brzydki, metalowiec/dresiarz/... Bo ludzie by się nie skupiali na takich przyziemnych głupotach tylko zajmowali się tym co jest przyjemne, pożyteczne i nieszkodliwe dla innych/otoczenia. Ale to by chyba byłoby za proste jak na naszą ludzką umiejętność komplikowania wszystkiego do granic możliwości, nieprawdaż ?
P.S.: Po tych wszystkich analizach, aż jestem wdzięczny losowi za pewne wydarzenia - wtedy wydawały mi się one (czasem bardzo) niekorzystne, ale teraz rozumiem, że dzięki nim jestem o wiele dalej niż mogłem być gdyby one nie zaistniały...
Komentarze do wpisu "Na dobranoc...":
1.
Nero napisał(a):
05 grudnia 2007, 16:08:04
po prostu myślmy… świetny film, też polecam i w zdecydowanej większości zgadzam się z dziudkiem.
Dodaj komentarz: