Gdy rano przeczytałem informację, że rząd przymierza się do zmian, które pozwolą na wprowadzenie odpłatnych studiów dziennych to zgadnijcie co poczułem... Po przeczytaniu argumentacji zainteresowanych (rektorów oczywiście, bo chodzi o zainteresowanie dodatkowymi pieniędzmi), to zacząłem się zastanawiać czy ów news nie jest jakimś żartem... Bo koncepcja jest idiotyczna (żeby nie powiedzieć wulgarniej), przynajmniej w tej formie jaka jest planowana...

Zacznijmy od tekstów zawartych w artykule:

Polsce potrzebny jest system, który nie będzie wybiórczo promował części studentów i uczelni. Sytuacja, gdy trzy czwarte studentów płaci za naukę, a pozostali nie, jest niesprawiedliwa

W ogóle ciekawe jest, że dalej czytamy iż:

Ponad 1,250 mln studiuje w szkołach niepublicznych albo na kierunkach zaocznych i wieczorowych. Za naukę płacą nawet kilkanaście tys. zł rocznie. Jedynie około 750 tys. osób uczy się na dziennych studiach na publicznych uczelniach, w stu procentach opłacanych przez państwo

Jakbym nie liczył to wychodzi mi, że 750 tys. stanowi 3/8 wszystkich studentów, a nie 3/4, ale wiadomo - na zwiększenie dramaturgii artykułu warto było zaokrąglić w górę liczby... Poza tym skoro studiuję ponoć na uczelni należącej do zacnej grupy:

w stu procentach opłacanych przez państwo

... to mogę liczyć na zwrot kosztów rekrutacji ? Za legitymację i indeks też dostanę zwrot ? No bo skoro 100% funduje państwo to chyba powinno za takie rzeczy płacić, nieprawdaż ? No i za punkty z niezaliczonych przedmiotów też powinno płacić państwo...

Zresztą nie będę się czepiał takich detali, ja bym się za to zapytał dlaczego tyle ludzi studiuje w szkołach niepublicznych ? Bo z pewnością mnóstwo ludzi studiuje aby nie znaleźć się w kolejnym fantastycznym tworze poprzedniego ustroju jakim jest niewątpliwie nasza kochana armia. Znalezienie takich osobników jest dość łatwe, żeby nie powiedzieć, że nie trzeba szukać, bo sami się znajdą... Nie wspomnę o tych, którzy studiują i płacą za to tylko dla "papierka", a dzienne studia po prostu i tak by przerosły ich możliwości, więc woleli zapłacić i mieć prawie pewność, że potem owa opłata zwróci się jako "mgr inż." lub samo "mgr" przed nazwiskiem, co z pewnością nie jest tak prawdopodobne na państwowej uczelni (a przynajmniej wymaga pewnego wysiłku)...

Jeszcze jeden cytat zanim przejdę do sedna sprawy:

Ten system jest niesprawiedliwy społecznie - (...) - Pomoc państwa zamiast do naprawdę potrzebujących trafia przede wszystkim do dzieci zamożniejszych i wykształconych rodziców, którzy latami inwestowali w edukację swoich dzieci i w ten sposób zapewnili im wstęp na bezpłatne dzienne studia w renomowanych uniwersytetach

Wydawało mi się, że "nowa matura" rozwiązała w zdecydowanym stopniu problem egzaminów wstępnych na uczelnie. Poza tym w zdecydowanej większości wypadków (czyli z pominięciem ludzi odpornych na wiedzę) da się sensownie zdać maturę bez żadnych korepetycji, kursów itd. No ale tu trzeba chcieć, być może niektórzy potrzebują presji ze strony mamusi/tatusia w postaci atmosfery pt. "Ja za to płacę ciężkie pieniądze i chcę widzieć tego efekty"... Krótko mówiąc ten kawałek ma chyba po prostu pokazać mniej zamożnym - "niech bogaci też płacą" (choć oni i tak płacą mnóstwo pieniędzy na edukację ale o tym dalej).

Pora na najważniejsze pytanie - czy ktoś widział w Polsce darmową edukację ? Czy w ogóle ktoś widział w naszym kraju coś darmowego dostępnego dla szarego, uczciwego człowieka ? Wszyscy, którzy pracują płacą podatki, które potem idą na edukację w tym szkoły wyższe. A koncepcja wprowadzenia opłat na studiach dziennych oznacza dodatkową opłatę za to co się już opłaciło w podatkach.

Dlaczego prezentowana koncepcja odpłatnej edukacji jest idiotyczna ? Bo po jej wprowadzeniu system stanie się naprawdę niesprawiedliwy społecznie - nie dość, że studenci będą płacić za to samo DWA razy (w podatkach i w opłatach), to jeszcze ludzie, którzy już dawno przestali się uczyć (nie wspomnę o tych co skończyli edukację na szkole zawodowej/technikum/LO, a nie daj Boże wcześniej) będą płacić, za coś co ich obchodzi jak zeszłoroczny śnieg... A będą płacić na pewno, bo państwo będzie dokładało za najuboższych - gdzieś te pieniądze muszą się znaleźć. Już pomijam fakt iż nagle okaże się, że duża liczba ludzi nagle zbiedniała żeby uniknąć opłat (Polak potrafi). Lepiej by było żeby Skarb Państwa od razu zaczął inwestować większe pieniądze na szkolnictwo wyższe...

Wróćmy teraz do naszych najbogatszych obywateli... Jacy to oni są straszni - nie dość, że mają tyle pieniędzy to jeszcze bezczelnie studiują "za darmo" na państwowych uczelniach. Prawda ? No właśnie nie... Bo bogatsi płacą o wiele wyższe podatki (nawet przy podatku liniowym by tak było, a biorąc pod uwagę nasze progi podatkowe to płacą jeszcze więcej niż według dobrze pojętej "sprawiedliwości społecznej" powinni) w stosunku do statystycznego Kowalskiego. I tak naprawdę to im te bezpłatne studia się należą, bo w podatkach płacą za nie znacznie więcej niż inni...

Państwo dokłada na mniej zamożnych i wraz z wprowadzeniem tego systemu nic się nie zmieni - państwo nadal będzie dokładać do interesu, a nawet jeszcze na tym straci, bo zapewne część mniej zamożnych zrezygnuje ze studiów, a więc stracimy szansę na wykształcenie wielu specjalistów, którzy to co państwo za nich wyłożyło w czasie studiów z pewnością zwróciliby z nawiązką w postaci podatków od pieniędzy zarobionych dzięki pracy znalezionej po studiach...

Dlaczego w tytule piszę "Będą", a nie "Będziemy", "Będę" ? Bo ja na pewno nie będę za wątpliwą przyjemność jaką jest studiowanie płacił... A jeżeli miałbym płacić to na pewno nie za studia dzienne... Po wprowadzeniu opłat za studia granica pomiędzy studiami zaocznymi i dziennymi się właściwie zatrze i nie widzę sensu by poświęcać na edukację 5 dni w tygodniu zamiast dwóch...

W czym naprawdę tkwi problem ?

Edukacja wyższa ma główną wadę edukacji na niższych szczeblach - ludzie uczą się mnóstwa rzeczy, które nie przydadzą się zdecydowanej większości w przyszłości. Na studiach są przedmioty tak samo praktyczne jak muzyka czy plastyka w szkole podstawowej... Po prostu dla zdecydowanej większości ludzi jest to zbyteczny obowiązek zaliczenia czegoś...

Skoro już mamy szaleć i edukacja w Polsce ma być płatna, a system sprawiedliwy dla wszystkich, to stwórzmy odpowiedni system certyfikatów umiejętności. Jeżeli za coś miałbym płacić, to chcę płacić tylko za to co jest mi potrzebne, a nie za to co sobie ktoś tam na górze ubzdura... W takim systemie, po prostu uczyłbym się tego co naprawdę mi i pracodawcy potrzebne. Dzięki temu naprawdę zdolni mieliby możliwość nauczenia się tego czego potrzebują w o wiele krótszym czasie, a nie byli by skazani na 3-5 lat nauki według schematu... Znikła by potrzeba uczenia się by dostać tytuł przed nazwiskiem, a zdobyte certyfikaty od razu pozwoliłyby rozeznać się pracodawcy w tym czy dany osobnik ma szansę znaleźć pracę w jego firmie... Bo chyba każdy wie, że "mgr inż." "mgr inż." nierówne...

Oczywiście zostałyby problemy związane z odpłatnością, ale studenci zamiast siedzieć na uczelni zakuwając zbędną wiedzę, mogliby pójść do pracy i w ten sposób zarobić na naprawdę przydatne im szkolenia... A przy okazji państwowe pieniądze nie marnowałyby się na opłacenie etatów osób prowadzących zbędne (dla większości) zajęcia...

Tak na koniec jeszcze apropo sensowności rozkładu programu na uczelniach - na przykład ja miałem około 10 godzin laboratoriów poświęconych na takie skomplikowane zagadnienia jak obsługa programu pocztowego czy pakietu biurowego (przy czym chodziło o to, że na zajęciach to po prostu zaliczaliśmy (wiedzy żadnej nie otrzymaliśmy poza dostępem do komputera - w domu mogę zrobić to samo)), a w programie od tego roku nie ma ... liczb zespolonych. Oczywiście liczby zespolone można samemu ogarnąć, ale dla większości osób na informatyce lepiej byłoby żeby liczby zespolone były w programie zamiast rzeczy, które nadają się na lekcję informatyki w gimnazjum... Bo przez brak zajęć z obsługi Thunderbirda nic nie tracę, a w wypadku braku liczb zespolonych w programie od razu odpadają niektóre zagadnienia z matematyki dyskretnej itd.

PS.: Cały czas mam cichą nadzieję, że ten artykuł to tylko plotki... Jak nie to z pewnością elektoratowi Platformy Obywatelskiej jaki w dużym stopniu stanowią studenci będzie "[...] żyło się lepiej"...

Komentarze do wpisu "Będą płacić za studia dzienne ?":

1. Hash napisał(a):
28 listopada 2007, 19:25:05

miało być mini :P

2. Dziudek napisał(a):
28 listopada 2007, 19:25:54

@Hash – jest MINImalistycznie :)

3. robert napisał(a):
30 listopada 2007, 14:01:59

sądze ze kto jak kto ale ty sobie poradzisz….:)

4. Dziudek napisał(a):
30 listopada 2007, 15:10:57

@robert – bez studiów, czy płacąc za nie ? Jak już wspominałem – jeżeli mam płacić to wolę płacić za zaoczne niż dzienne… Dzięki temu znajdę czas na pracę i zdobywanie doświadczenia…

5. Quirke napisał(a):
01 grudnia 2007, 16:15:10

@Dziudek – o płaceniu za studiowanie mówi się od lat już...więc nie wiem, czy w ogóle powinno się myśleć o tym.

Hmmm…mam tylko uwagę – piszesz, że

<blockquote><p>a nawet jeszcze na tym straci, bo zapewne część mniej zamożnych zrezygnuje ze studiów, a więc stracimy szansę na wykształcenie wielu specjalistów, którzy to co państwo za nich wyłożyło w czasie studiów z pewnością zwróciliby z nawiązką w postaci podatków od pieniędzy zarobionych dzięki pracy znalezionej po studiach…</p></blockquote>

Mi się zdaje, że oni się boją, że Ci ludzie im wyjadą za granicę po studiach – a wiedzą, że wielu z nich to planuje… dlatego chcą ściągnąć z nich kasę póki się da ;p

6. Dziudek napisał(a):
01 grudnia 2007, 16:20:27

@Quirke – gdzie by nie wyjechali, to rodzinka zostanie w Polsce… A Polacy na emigracji jakby nie patrzeć pompują ogromne pieniądze do Polski na konta rodziny… Państwo nie otrzyma pieniędzy w podatkach bezpośrednio od podatnika, ale dostanie je w postaci VATu i innych opłat ukrytych w cenach kupowanych towarów… Także tak czy siak państwo na tym zarobi… A to co piszesz, że oni wiedzą iż wielu wyjedzie nijak się ma do PO-wskiej wizji „drugiej Irlandii”... Może niech otwarcie powiedzą swoim wyborcom – „Tak, okłamaliśmy Was, by żyło się NAM [posłom i senatorom PO] lepiej…” ;)

7. Quirke napisał(a):
01 grudnia 2007, 16:36:56

Nooo…baaaa…a to ze kłamią wszędzie wokoło w polityce nie jest oczywiste? ja tam się już przyzwyczaiłam => wiem, że to tragiczne, ale do tego doprowadzają wszyscy po kolei, którzy dorywają się stołków…

8. Dziudek napisał(a):
01 grudnia 2007, 17:06:29

@Quirke – nie zmienia to faktu, że „przyzwyczajeniem się” nie można usprawiedliwiać ich działania…

9. Quirke napisał(a):
01 grudnia 2007, 23:21:03

co racja to racja ;)

Dodaj komentarz:

Textile Lite włączony ( szczegółowy opis znaczników ):
*strong* | # lista numerowana | * lista wypunktowana | _em_ | __italic__ | "link":http:// | bq. cytat.