Prawa autorskie

27 sierpnia, 2008

Ten artykuł przypomniał mi o bardzo interesującej książce "Wolna kultura", którą czytałem w poprzednie wakacje. Co tu dużo mówić - prawa autorskie, patentowe etc. zwłaszcza w USA są chore. Przykłady ? Szukajcie we wspomnianej książce - czasami można się nieźle zdziwić, że trzeba w dzisiejszych czasach zwracać uwagę na takie błahostki.

Przeglądając dziś onet trafiłem na artykuł mówiący o udarze oka. Sprawa o tyle nieciekawa, że można stracić wzrok (a właściwie jego połowę) w kilka godzin. Dodatkowo można wyczytać, że to schorzenie dotyka około 50 000 osób rocznie. Niby niewiele jak na ogólną ilość osób w populacji, ale ja swego czasu (oj dawno to było) miałem zapędy by zostać lekarzem (kręciła mnie neurochirurgia), ale ostatecznie jakoś ten zapał mi przeszedł. Niemniej jednak sporo czytałem o różnych chorobach, ich przyczynach, przebiegu i skutkach - jest ich od groma, a co rusz pojawiają się nowe.

Przerażający wydaje się w tym wszystkim fakt, że nie należy się pytać czy na coś zachorujemy, ale kiedy zapadniemy na jakąś chorobę lub takowa się ujawni (a tego typu chorób jest mnóstwo i z reguły są z gatunku tych najgroźniejszych). Dlaczego ? Bo wszystkich czynników chorobotwórczych nie da się uniknąć zwłaszcza, że w wielu wypadkach one sobie zaprzeczają. A nawet jak się znajdzie jakiś złoty środek, to wykończą nas czynniki zewnętrzne - stres w pracy (lub stres związany z lękiem przed chorobami ^^), życiowy partner, rodzinka, znajomi lub osobnicy, których nawet nie znamy, ale mający ochotę właśnie na nas się wyżyć. Można by się ukryć w buszu, ale ponoć od tego można zapaść na szereg chorób psychicznych związanych z brakiem kontaktu z innymi ludźmi.

W czasach w których nawet leki szkodzą (swoją drogą przeraża mnie ilość ludzi biorących środki znieczulające na zwykły ból głowy - ja osobiście tego typu środki zostawiam na ból głowy, który jest na granicy mojej wytrzymałości, a nie na lekki ból spowodowany pogodą itp. w końcu leki to nie dropsy, ale niektórzy o tym zapominają), trzeba według mnie mieć w poważaniu myśli o tym jakie choroby nam grożą, bo próby zapobiegania im mogą co najwyżej doprowadzić do nerwicy, gdy człowiek zda sobie sprawę z ilości zagrożeń dla swojego zdrowia. Statystycznie rzecz biorąc i tak nam jakaś choroba przypadnie prędzej czy później, pomimo naszych starań (przecież przykładowo na raka płuc chorują nie tylko palacze). A poza tym gdybyśmy chcieli się zbadać na obecność kilkudziesięciu najgroźniejszych chorób, to życia by nam nie starczyło na przyjemności (i pieniędzy też :P).

Dlatego właśnie niewiedza w tej kwestii to błogosławieństwo ;)